okazja i takie tam…

W tym dniu zawsze składam życzenia swoim dzieciom, które co prawda dziećmi przestały być jakieś sto lat temu ale niezmiennie pozostają moimi dziećmi.

Kocham je najbardziej na świecie i zrobiłabym dla nich chyba wszystko.

Pozwalałam im popełniać własne błędy kiedy wiedziałam, że są na tyle dojrzali by na tychże błędach czegoś się nauczyć.

Pozwalałam im ponosić konsekwencje ich własnych decyzji.

Teraz pozwalam im żyć własnym życiem i akceptuję ich wybory chociaż bywa trudno.

Nie mam bladego pojęcia czy jestem dobrą matką ale jedno udało mi się na pewno.

Zaprzyjaźniłam się z własnymi dziećmi, choć nigdy nie uległam modzie by zwracały się do mnie po imieniu.

Nauczyłam ich co to jest godność, honor i jak cenne jest własne słowo.

Jestem z nich nad wyraz dumna. I jestem szczęśliwa, że je mam.

Ale…

Nie było łatwo. Niedobrze mi się robi, gdy przypomnę sobie tetrowe pieluchy wiszące i walające się wszędzie. Córka bowiem urodziła się na przełomie wieku pampersowego czyli przez pierwszy rok jej życia jednorazówki można było kupić w Peweksie pakowane po trzy sztuki, co czyniłam zawsze gdy wybierałam się w dłuższą podróż. W momencie kiedy pampersy zaczęły być dostępne na targowiskach,  córka stwierdziła, że ma to w poważaniu i postanowiła zrezygnować z nich w ogóle. Syn (albo raczej ja) miał więcej szczęścia i śmigał w pampersach od zarania.

Pamiętam jak obiecywałam sobie podczas fafnastej nocnej pobudki, że gdy tylko  będę mogła prześpię nie tylko całą noc ale będę gniła w wyrze do wieczora dnia następnego. Do tej pory mi się nie udało.

Pamiętam jak nie raz i nie dwa miałam ochotę udusić te dwa potwory gołymi ręcami.

Pamiętam mnóstwo innych rzeczy. Zdecydowanie przeważają te dobre momenty ale i tak uważam, że macierzyństwo jest przereklamowane. Nie, żeby całe, ale fajnie zaczyna się dziać dopiero wtedy gdy potwory osiągają wiek zerówkowy.

A najlepsze jest właśnie teraz! Dla wszystkiego co wynika z mojego dzisiejszego bycia mamą (i, żeby nie było, wiem, że to przede wszystkim moja zasługa) mogłabym odbębnić wczesne macierzyństwo jeszcze raz. Ale tylko RAZ!

Wszystkim dzieciom w tym dniu życzę wszystkiego!