Archiwum miesięczne:Czerwiec, 2017

się żegnam…

Wdrapuję się na okoliczne szczyty rowerem oraz pieszo obiecując sobie za każdym razem, że gdy tylko zdobędę upatrzony szczyt położę się na trawie/ławce/dziebądź i  będę kontemplować. Tudzież wspominać. Zwyczajnie potrwam w bezruchu. Trwanie nie udało mi się do tej pory gdyż ledwo się wdrapię na górę już mię coś gna z powrotem. Albowiem mam wadę…



ot tak sobie…

Nie wszyscy może wią, więc gwoli informacji. Mieszkam w obecnym kraju od fafnastu lat i spoko. Mimo długiego stażu przebywania za granicą, nadal posługuję się płynnie językiem ojczystym, no może z lekkim tutejszym zaśpiewem ale już tak mam, że mój organizm jak gąbka, chłonie koloryty gwary wszelakiej i zasysa ku uciesze słuchających. Aleeeee… Gdy przybywam…