Powyżej.

 

Są takie dni kiedy wszystko zbiera się- eksjuzimła- do kupy i wali we mnie jak w worek z kartoflami, a ja nawet gardy nie mogę ustawić gdyż mam opadnięte ręce z powodu, że mam powyżej. Poza tym, jeden siniak więcej, jeden mniej różnicy nie stanowi.

I, żeby nie było, żem gołosłowna kilka zdarzeń oraz zbiegów okoliczności przytoczę z grubsza.

Zacznę od okularów, które się zbiesiły i gdy tylko pochylę skroń ześlizgują się na czubek nosa, a, że ów mam niezadarty w efekcie lądują na brodzie, bądź co gorsza na glebie. I nie pomagają sprytnie założone na nauszniki, gumki recepturki, które w razie cóś powinny zapobiec ześlizgiwaniu się wyżej wymienionych.

Wiem, że sytuację mogą uzdrowić nowe okulary ale do okulisty droga długa, daleka, zasypana i wogle. Zwłaszcza wogle ma ciężar gatunkowy gdyż pod woglem właśnie, skrywa się pierdylion przyczyn dla których mi do okulisty nie po drodze.

Dalej…

Pada, mży, leje, wieje, piździ, gwiżdże. I przed tymi nawałnicami kot Tereski skrywa się u mnie na wycieraczce, gdyż zadaszona jest. Tereska w związku z powyższym, wieczorami tęsknie skrzeczy- w bezpiecznej odległości ale jednak- u mych drzwi, a, że drzwi są na tej samej ścianie co okno w salonie, odbieram cowieczorny teatr z kanapy- można by rzec- w loży vipowskiej. Co prawda złożony wyłącznie z wizji ale fonia i tak mi się włącza z powodu, że wyobraźnię posiadam, pamięć dźwiękową (jeżeli istnieje coś takiego) również. Ktoś powie, że Tereska mogłaby podejść i kota zabrać. Nie może otóż, ponieważ poziom jej obrażenia na mnie, sięgnął szczytu i objął nie tylko me domostwo ale i ścieżki, którymi chadzam oraz powietrze, którym oddycham. Jakoś zwisa mi to i powiewa wiadomoczym. Mogłabym co prawda kota wziąć i zanieść Teresce ale co mam zwierzaka na nieprzyjemności narażać?

Dalej…

Mam powyżej telefonów z narzekaniami jaki to świat jest be-fu, jak to się wszystko sprzysięga przeciwko tudzież robi wbrew! Zwłaszcza gdy nie mam na powyższe wpływu.

Wysłuchiwanie narzekań powoduje, że człowiek wchłania klimat na zasadzie osmozy chyba i sam zaczyna wierzyć, że świat staje w kontrze.

Ucięcie rozmowy, a tym samym narzekań na WSZYSTKO, w tym wypadku nie wchodzi w grę z powodu, że po pierwsze, dzwoniący jest przyjacielem, a po pozostałe, są to tylko okresy (potem jest ładnie, pięknie uhaha) i trzeba je przetrwać jak katar. Normalnie, gdy u mnie jest mniej więcej w porządku takie malkontenckie telefony spływają po mnie jak woda po tłustej gęsi ale gdy mam pierdylion problemów na głowie, dobijają z deka.

Dalej…

Kurs euro nie jest stały, wskutek czego ta sama kwota euro nie stanowi tej samej, co miesiąc temu, kwoty złotówek.Gdy policzę z nadwyżką nikt nawet się nie zająknie, o zwrocie superaty nie wspomnąc. W drugą stronę kilkadziesiąt groszy robi KOLOSALNĄ  różnicę i jasno pokazuje brak woli współpracy z mojej strony. Oraz świadczy o tym, że oszukać chcę. Urząd Skarbowy  czy wręcz Skarb Państwa. Zwyczajnie chcę wyłudzić, zachachmęcić i się nieuczciwie wzbogacić!

Już się czuję obrzydliwie bogata i zastanawiam się gdzie zacząć szastać tymi dwudziestoma centami!

Chyba marzy mi się dzień w którym nie będę musiała mieć do czynienia z TYMI urzędami i z TYM państwem. Póki co muszę poczekać jeszcze dwa lata.

Zaparłam się jednak i obiecałam sobie, że wytrzymiem! I zamierzam słowa dotrzymać jak zwykle.

Dalej…

Dalej nie będzie, bo już mnie mdli od narzekania. Ma być lepiej i to teraz, zaraz, natychmiast!